Oda do starości

Starzec i pacholę– Starość jest wredna, proszę pana. – Odezwał się po chwili zamyślenia Iwan Iwanowicz Iwanczyn, daleki potomek Polki i Turka pobitego pod Wiedniem przez Jana Sobieskiego. Jestem zwyczajnym typem, borykającym się ze starością i wewnętrznymi słabościami. Idę tu z panem, żywo konwersuję i cieszę się, bo w domu to ja chodzę tylko we śnie lub przeklinam swój los.

Tu Iwan Iwanowicz otaksował mnie długim i uważnym spojrzeniem.- Nie to co pan, człowiek jędrny w sobie i energiczny nad miarę. Powiem panu w cichości, że staram się pana naśladować. Przynajmniej w kilku sprawach. Też piszę, bo to podbudza mój starczy umysł, który jak pan sam powiedział, starzeje się szybciej niż ciało i oddaję się ćwiczeniom cielesnym, które mają wzmocnić kondycję nader łatwą do zapomnienia w moich latach.

– Ile pan ma lat, jeśli mogę wiedzieć?. – Zapytałem z młodzieńczą wrażliwością godną naśladowania.

– Co ja będę pana straszyć liczbami! Dostatecznie dużo, aby łatwiej dostrzegać głupoty tego świata, oraz dostatecznie mało, aby jeszcze móc się lubieżnie podniecać i opowiadać kawały, zamiast mówić o chorobach.

– To na co pan się skarży? Wydaje się, że jest pan w dobrej formie.

– Mówi pan jak kat, aby pocieszyć skazańca. Skarżę się na wieczną senność, ospałość, zasypianie przed komputerem i na literki uciekające mi dziesiątkami w bok w tekście, który piszę.

– To okropne. – Usiłowałem wzmocnić buntowniczego starca życzliwym komentarzem. Każdy lubi współczucie.

– Na to mnie pan nie złapie. Ja nie jestem łasy na współczucie, mówienie o chorobach, chwalenie. To są pułapki prowadzące do uzależnienia. Jak to mówią, nie ze mną takie sztuczki, Bruner! – Rzucił młodzieńczo staruszek, potem pochylił się, podjął duży kamień i rzucił w moim kierunku krzycząc „Łap”, kiedy ten był już w powietrzu.

Złapałem.

– Tak bawiliśmy się, proszę pana, kiedy jako wyrostek pobierałem nauki w szkole średniej. To były czasy, szajba odbijała młodzieży męskiej, ale w mądry sposób, nie to, co dzisiaj.

Nie zdążyłem nic odpowiedzieć, ponieważ dzielny staruszek skręcił nagle w bok do sklepu zapominając o mnie i mamrocąc pod nosem listę zakupów.

Starość nie radość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *