Indie. Podróże szczęścia i przeznaczenia.

images (1)Pochyliłem się z pokorą nad losem rodaków, kobiet i mężczyzn, którzy mogą pracować, a nie pracują, mogą nie brać zasiłku dla bezrobotnych, a biorą, choć jest nędzny, a nade wszystko są nieszczęśliwi ze swego losu. W kraju tylko dwie osoby pochylają się nad nimi ze współczuciem, choć z różnej perspektywy: Jarek i ja. Jarek pochyla się nad nimi pobożnie, szepcząc swoim ciepłym głosem: Twój los nie jest twoim losem. Tylko rząd jest winien zła. Wyraź swą wściekłość i głosuj. To ci ulży.

Jestem podły, nie stać mnie na tyle uczucia. Jestem mniej wyrozumiały. Głoszę tylko pociechę porównawczą: – Myśl o swym losie myśląc o mieszkańcach Indii. To koi skutecznej skołatany umysł i serce niż doskonały poniekąd środek przeczyszczający, który otrzymałeś gratis na ostatnim nocnym marszu z pochodniami.

Moje kuszenie jest bardziej naturalne i sięga trzewi rozumu, nie żołądka. Kiedyś objawił mi się pewien Święty, zbliżony do Pana Boga i przekonał mnie, że Najwyższy nie życzy sobie, aby powoływać się na niego.

– Za mało mnie znacie. Tak dosłownie powiedział. –Wyjaśnił mi Święty.

Przytoczone poniżej fragmenty życia w Indiach poruszyły mnie głęboko. Uznałem je za skuteczną psychoterapię również na własne skargi i utyskiwania. Może ktoś jeszcze odkryje w nich zbawcze światło refleksji nad własnym życiem?

”Indie. Miliony zbuntowanych” V. S. Naipaul’a to zbiór reportaży wielokrotnie wyróżnianego pisarza pochodzenia hinduskiego.

„To było w 1980 roku. Miałem czterdzieści lat. W tym wieku po raz pierwszy w życiu dorobiłem się własnego pokoju. To było jak sen w miejscu takim jak Bombaj, gdzie ludzie sypiają na chodnikach albo w kanałach. Nic lepszego nie mogło mi się przydarzyć.

Dzięki moim dobroczyńcom jeszcze trzy lata temu mieszkałem w samodzielnym pokoju w starym domu ze wspólną toaletą dla czterdziestu osób. W tych warunkach nie mogłem marzyć o małżeństwie.

Ożeniłem się, mając czterdzieści pięć lat; moja zona miała trzydzieści dziewięć. Obje musieliśmy czekać długo na te łaskę. I Bóg nas pobłogosławił, dając nam w tym późnym wieku dodatkowe szczęście: urodziło nam się dziecko.

Nadal jestem przekonany, że mógłbym zajść o wiele wyżej, gdybym znalazł trochę więcej zrozumienia i współczucia. Albo może w innym kraju. Cały czas prześladuje mnie poczucie, że nie mogę wznieść się wyżej niż się wzniosłem. Nie mogę się uniezależnić od mojego pracodawcy i wspiąć się wyżej.

Zacząłem, jako sekretarz, jestem sekretarzem i pewno skończę jako sekretarz. Nie zaszedłem wyżej niż mój ojciec czy dziadek na początku stulecia. Jedyna pociecha to to, że nawet jako sekretarz nie mam tak źle, jak większość innych sekretarzy. I może nawet myślę o sobie, że jestem kimś więcej niż tylko sekretarzem”.

PS. Będę głosować na partię, która bez względu na zimny klimat wprowadzi obowiązek głośnego publicznego czytania V. S. Naipaul’a Indie-Miliony-zbuntowanych.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *