W świąteczny dzień ciszy wyborczej

Mam do pomocy już dwie osoby, Wiktora i Martynę, które proszę od czasu do czasu, aby zrelacjonowały wydarzenia bieżące, filozoficzne i ponadczasowe. Dzisiaj akurat takich nie było i to jest dobra wiadomość. „No news is a good news” mawiają ludzie po drugiej stronie kuli ziemskiej chodzący do góry nogami, kiedy my tutaj chodzimy na dół nogami, co wydaje mi się ze wszech miar rozsądne.

Wiktor zrelacjonował mi swój stosunek do osób, reprezentowanych tym razem przez kobietę, która uznała, że wie wszystko. Nie o wszystkim, ale o pewnym schorzeniu. Jest to osoba wyjątkowo miła, uczynna i sympatyczna, jednakże od czasu do czasu chyba wskutek nieuwagi nabiera w płuca tak wielką ilość powietrza, że zaczyna głosić prawdy uniwersalne. Jeśli cierpisz na uporczywe bóle wątroby, żyjesz z tym od lat, byłeś u dwudziestu a może nawet dwustu lekarzy, spędziłeś godziny w Internecie szukając informacji na temat, jak złagodzić swoje cierpienie, wówczas – Wiktor zawiesił głos i pokręcił głową z niedowierzaniem, że taka rzecz jest możliwa – wyprowadza cię z równowagi czyjeś przeświadczenie, że wie najlepiej, co ci jest i jak to wyleczyć.

Pokiwałem głową i dodałem własną obserwacje. Mój przyjaciel z Adelajdy, Polak z pochodzenia, wielokrotnie przebywał w Polsce, mieszkał tu nawet dłuższy czas. „Polacy mają powiększone ego” – skwitował kiedyś w rozmowie, z czym zgodziłem się bez większych wahań sugerując jedynie uściślenie: „Nie wszyscy” i zamiast „Powiększone ego” mówić „Nadęte ego”, co lepiej kojarzy tę przypadłość z naturą męczącego i obrzydliwego wzdęcia brzucha.

Z czego bierze się wspomniana dętość, nie umiem powiedzieć. Jest wytworem klimatu, warunków bytowych, poczucia rozpaczy? – Nie wiem. Kojarzy mi się z zarozumialstwem, przeświadczeniem, że doświadczenia życiowe jednostki wywyższają ją ponad przeciętność, a nawet i ponadprzeciętność. Rozumiałem niechętną reakcję Wiktora wobec sytuacji, która go spotkała i pozostaję wdzięczny za historyjkę, która przypomniała mi także o własnych możliwościach nadymania ego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *