Rogi w teorii i praktyce

Nie samym jajkiem wielkanocnym człowiek żyje. O ile w ogóle żyje, gdyż wegetacji nie można nazywać życiem. Powinna być karana na równi z głupotą. Wegetacja to wegetacja, życie to życie. – Wiktor nie był nastawiony zbyt pozytywnie, świątecznie, promiennie, jak oczekiwałbym w drugim dniu Świąt Wielkanocnych. Nie wiem dlaczego, ponieważ jego relacja o sielance i jeleniu była bardzo pogodna.

Opierała się na ewolucji myślenia świątecznego: od żółtego kurczaczka, przez białą owieczkę, do szlachetnie brązowego jelenia, który ma niezbywalne prawo występowania w roli aktora łąkowego w okresie świąt kojarzonych uparcie z jajkiem.

W Pensjonacie Harenda nastały czasy sielanki. Można, a nawet wypada nazwać ją sielanką rustykalną zważywszy położenie i charakter miejscowości, której Harenda jest ozdobą. Czarna Górna jest miejscowością w wymiarze mikroskopijnym: ryneczek, sklepik z bucikami dla dzieciaczków i dla dorosłych, warzywniaczek, składzik zaopatrzenia rolniczego a nawet galeryjka sztuki. To ostatnie jest zabytkiem, w którym króluje piękno, estetyka oraz duchowość reprezentowana i propagowana obficie przez właścicieli. Wchodząc do Galerii przez duże „G” wchłaniasz atmosferę uduchowienia intelektualnego, nieobecnego dziś na ulicach, gdzie królują wyrostki z telefonami komórkowymi, którzy już umieją pisać (jednym palcem), ale nie umieją już czytać książek ani dyskutować o kulturze.

Właściciele Harendy widzieli to wszystko i z płaczem ubolewali na upadkiem cywilizacyjnym społeczeństwa umiejącego wydawać ciężko zarobione pieniądze na wódkę, pieczywo i frytki, a skąpiącego na ekskluzywny pensjonat. Myśli i odczucia właścicieli, boskiej Izabelli i jej czcigodnego małżonka Rościsława, były tak intensywne, że przerodziły się w pomysł podniesienia poziomu kultury gości pensjonatu i lokalnej społeczności. Lokalna społeczność mniej im ciążyła jako element obróbki kulturalnej, gdyż mniej miała na sercu rentowność Pensjonatu. – Przecież oni powinni rozumieć, że w biznesie chodzi o pieniądze – Izabella i Rościsław z żalem oceniali wiedzę i motywacje tubylców obserwując na co dzień ekonomiczne prostactwo.

Ogromną, może nawet monstrualną rolę odegrał w tym Jeleń, który z poziomu rogacizny dostrzegał (bardziej niż kler i politycy) ułomności ludzkiej natury. Jeleń wziął sobie na kieł, że tak powiem, sprawę męską, inaczej mówiąc samczą tych osobników, którym małżonki, partnerki lub kochanki przyprawiają rogi. W temacie był obskakany jak mało kto. Szczerze mówiąc, a powtarzał to sobie wielokrotnie powoli przeżuwając trawę w pozie rozleniwienia medytacyjnego, jego nadobne stadko łani, choć pilnie strzeżone, przyprawiło mu niejedne rogi. – Sam nie wiem, jak ja potrafię unieść taką ilość rogów. To byłby ciężar nie do wytrzymania dla człowieka. – Wyznał Mścisławowi i Izabelli wieczorną porą, kiedy ludzie i zwierzęta spowiadają się z najintymniejszych myśli i pragnień. Jego szczerość była przyprawiona goryczą porażki. Było w tym również rozczulenie osobników tęskniących za miłością. Zdając sobie sprawę z ogarniającego go buddyjskiego smutku z powodu oddalenia od ciepłego żeńskiego futerka Jeleń zadał sobie pytanie, jak można odczuwać pociąg do osobnika tej samej płci.

Przyłożyć mu bykiem – to tak, to ja rozumiem, zwłaszcza wtedy, kiedy trzeba ostatecznie wyjaśnić kwestię, kto ma prawo do konkretnej łani. Ale czulić się do takiego typa? – To przerasta moje wyobrażenie porządku świata, gdzie wegetarianizm od wieków jest jedyną słuszną formą diety. Zdaję sobie sprawę, że jest to podejście doktrynalne, ale nie różnię się w tym od duchowieństwa oraz zacofanych kręgów ludności przyrosłej obiema nogami do ziemi, pracy w jednej firmie oraz zabobonów. Egzystencjalnie-filozoficznym rozważaniom Jelenia nie przeszkadzały ptaki, które rozrzucały w powietrzu wdzięczne muzyczne trele przy okazji paskudząc na samochody i suszącą się bieliznę. W rozważaniach na słonecznej murawie Jeleń czuł się dziedzicem Sartra, z wyjątkiem uwielbienia dla radzieckiego komunizmu.

– Weźmy pod uwagę takiego byłego premiera Indii Desai, który w wieku 82 lat z powodzeniem i piastował to stanowisko. Był wegetarianinem, tak jak ja, choć bliższe mu były święte krowy. – Myśl ta zbliżyła Jelenia do gatunku ludzkiego tak bardzo, że zapragnął pomóc Rościsławowi i Izabelli naprawić świat ludzkich myśli, emocji i zachowań oraz porzucić mięsną deformację dietetyczną.

 

Jedna myśl nt. „Rogi w teorii i praktyce

  1. Bardzo ciekawe spostrzeżenia! Pewnych mentalności się nie da zmienić. „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. dziękujemy!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *