Stare i Nowe

Przed zakończeniem Starego Roku strzeliliśmy sobie z Wiktorem na wiwat, szampanem oczywiście. Petard nie znoszę, bo straszą zwierzęta. Dwieście czy sto lat temu szampan był dla bogatych, dzisiaj każdy może kąpać się w tym trunku tym bardziej, że rozmnożył się w wersjach tańszych podobnie jak proszek do prania, chipsy ziemniaczane i ludzki rozum.

Wszystko nam się rozpoławia na przełomie roku. Pół ust pozostaje ścierpłych od głupot i niedorzeczności, jakie poczyniliśmy na przestrzeni minionych dwunastu miesięcy, drugie pół (przeważnie mniejsze) jest pełne i słodkie jak w pieśni buntowniczego plebsu „Niech żyje nam towarzysz Stalin, co ust słodsze ma od malin”. Były to czasy, kiedy w tej części świata istniał głównie plebs oraz kilku Sekretarzy KC, którzy dzielnie dźwigali na barkach odpowiedzialność przewodniej siły więcej niż jednego narodu.

Z niedawnej historii płynie pierwsza radosna wieść dla każdego obywatela na Nowy Rok: jest dobrze, rewelacyjnie, nawet bosko! Możesz opowiadać kawały polityczne, nikt nie uderzy kolbą karabinu w twoje drzwi, nie musisz prosić z czapką w ręku o zezwolenie na wyjazd do Włoch na narty ani stać czterdzieści pięć minut w kolejce przed kasą PKP po miejscówkę na przejazd do Warszawy. Nie wszyscy mają jednak takie szczęście jak Wiktor i ja; są w naszym kraju ludzie uciskani, którzy zza krat więziennych modlą się do Boga, aby przywrócił im wolną ojczyznę. Ci, nawet zaproszeni przez Prezydenta, nie mogą uczestniczyć w ważnych uroczystościach państwowych, takie to jest dla nich niebezpieczne.

Wiktorze, nie wyzbyliśmy się uszczypliwości wobec ludzi nieszczęśliwych! – rzuciłem pełen obaw o duchową postawę dobrego chrześcijanina.

Niestety, nie wyzbyliśmy się! – Wiktor nie wydawał się w ogóle zmartwiony brakiem zmiany dodając: Płynie stąd druga radość noworoczna. Jesteśmy zdrowi na umyśle i nie musimy sobie oświetlać życia pochodniami szukając nieszczęścia, którego nie ma. Przytaknąłem z aprobatą, jako że nie widzę siebie w roli poszukiwacza białego kaftana z długimi rękawami, do którego nawiązuje wiersz z mojego tomiku „Klęczy cisza niezmącona”.

To tylko słowa

Bramy zabite i ślepe ściany,
mur wzniósł wysoki, niepokonany,
strażnik, co żyje o suchym chlebie
pilnując więźnia – samego siebie.
 
Wolność zamknął w okowy czaszki,
okrutnie tłumi rozpaczy wrzaski;
choć swobód nosi w sobie zarzewie
żywcem je grzebiąc, grzebie siebie.
 
Czuwa i dławi niepokorne myśli,
marzy, że szczęście po cichu wyśni.
Gdy w czyn urasta pragnień mowa,
jego pragnienia …to tylko słowa.
 
Niechaj powrócą swobód przestrzenie,
gdzie wolność burzy a nie drzemie!
Niechaj wybuchnie żywej krwi mowa!
On w ciszy więzi krzyczące słowa.

Sopot, 1 listopada 1997

Trzecia radość jest czysto męska i cieplejsza niż zimowa skarpeta, w której wierni Św. Mikołajowi otrzymują upominki. Stanowi ją dar obdarzania uśmiechem i komplementem kobiety bez obawy oskarżenia o molestowanie. W miarę upływu czasu piękno kobiety przekształca się stopniowo w dobroć i ten proces należy docenić na każdym etapie jego rozwoju. Zważ, Drogi Czytelniku i Droga Czytelniczko, że dobroć jest piękniejsza niż piękno, podobnie jak czyn jest piękniejszy niż słowa i obietnice. Co do molestowania, to ostrzegam mężczyzn: Nie jedźcie do Australii, gdzie sprawy gender postawiono na poziomie wyższym niż Pałac Kultury i Nauki. Powiesz coś miłego niewieście i możesz znaleźć się w więzieniu za molestowanie (bez widoku na ocean i plażę).

W Nowy Rok wchodzimy z hasłem „gender” na ustach. Jest także „genderyzm”, który kojarzy mi się z żandarmerią. Hasło „gender” ożywia twórczość literacką: z radością słyszę, że niektórzy piszą długie listy na ten temat, aby inni je odczytywali i komentowali. Jak to zgrabnie ujął niegdyś pewien prestidigitator słowa: Naród jest rozdyskutowany, gęby ma otwarte; korzyść jest taka, że mniej je i oszczędzamy na rolnictwie. Dziś na rolnictwie oszczędzać nie musimy, ale możemy i powinniśmy oszczędzać na jedzeniu, aby zachować sylwetkę, zdrowie i w chwale Opatrzności głosić prawdę o gender z wysokości kilku metrów nad słuchaczami.

Blogowanie 2013 zakończę na zdrowiu, choć kojarzy mi się zwierzęco: z koniem i turem. Niech i tak będzie. Koń też człowiek i szacunek mu się należy, jeśli dba o zdrowie, fizyczne i psychiczne. Tura znam mniej, więc nie będę zgadywać, co czyni i myśli.

Czas na życzenia noworoczne 2014. Bądź zdrów/zdrowa jak koń, dobrze wypoczywaj, pracuj mało, ale zarabiaj dużo pieniędzy. Dbaj o zdrową jedność czynnika fizycznego, psychicznego i duchowego własnego organizmu, aby nie szukać ratunku po nocy z płonącym łuczywem w ręku.

Tak nam dopomóż Bóg w Nowym, Piękniejszym Roku 2014!

Przekaż dalej
2Shares

1 komentarz do “Stare i Nowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *