Pozdrowienia na odległość

Drodzy Czytelnicy,

Mając dużo wolnego czasu nie stałem się bardziej twórczy. Dzisiaj nawet we trójkę czy we czwórkę w jednym mieszkaniu można czuć się samotnym. Patrzę przez okno a tam słońce jak w Australii i podobna jak w Australii cisza. Na osiedlu gdzie mieszkam ani żywego ducha. Przypominam sobie plażę w Australii Zachodniej. Ciągnie się aż po horyzont a w połowie drogi widać tylko jedną samotną osobę. To jest dopiero samotność! Można podejść do człowieka i podać mu rękę, a jeśli miły i ładny (miła i ładna) to nawet uścisnąć. Dzisiaj człowiek gotów byłby sobie rękę odgryźć niż wyciągnąć ją do bliźniego. Takiej sytuacji to nawet Biblia nie przewidziała. 

Moc okrucieństwa jest we mnie. Marzę, aby naukowcy lub dzieci wynaleźli nanosiekiereczkę, którą można by koronawirusowi odrąbąć czułki, aby się do nas nie przyklejał. Innym rozwiązaniem jest zorganizować masową imprezę i zaprosić na nią liczne rzesze obywateli. Przerzedzając ich szeregi również zmniejsza się szansę przeżycia wirusa.  

Coś chyba dzisiaj napiszę dla usprawiedliwienia mego okrucieństwa.

Pozdrawiam z odległości minimum dwóch metrów,
Michael Tequila

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *