Poezja katastroficzna. Czy daleka od prawdy?

To wiersz napisany jeszcze przed rokiem 2000, ale bardzo na czasie. Można by powiedzieć, że wybiega do przodu, zwłaszcza jeśli weźmiemy po uwagę potworne pożary niszczące obecnie ogromne połacie wschodniej Australii czy zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Wiersz stanowi fragment niepublikowanego jeszcze zbioru „Oniemiałość”.

Człowiek i ptak

Upał. Ziemia płonie.
Popalone twarze, poparzone dłonie.
Uderzenia słońca. Kosmiczny wybuch gazu.
Puls żyły rozrywa. To z ognia nakazu.

Drzewo. Ptak zastygły. Dziób szeroko otwarty
żarem oddycha. Wzrok mgłą niezatarty.
Żyje. W cień spływa i szuka ochłody.
O, mądrości przyrody!

Plaża. Pełnia wolności. Nikt tu nie zapędza.
Przyjdziesz, twoja decyzja. Ignorancji nędza.
Być piękniejszym. Skóra koloru spragniona.
Plamki. Potem melanoma.

Znowu upał. Ziemia płonie i powietrze płonie.
Krew. Popalone twarze, poparzone dłonie.
Jakaś zabójcza zmiana. Jakaś przyczyna nowa.
To przestrzeni nowotwór – dziura ozonowa.

Klimat coraz gorętszy.
Czy to przeciw życiu słońce się sprzysięga?
To człowiek. Jego arogancja.
Atmosferyczny śmietnik. Pociągi dwutlenku węgla.

Ptak. Trwa. W cień spływa i szuka ochłody.
O, mądrości przyrody!
Człowiek. Ozonu destrukcja, słońca eksplozja
i rozpaczy rzeka. O, szaleństwo człowieka!

Wszystkie zdjęcia pokazują pożary buszu australijskiego. 

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *