Hymn na pierwszym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego. Fakty.

Zbliżają się wybory do Sejmu. Warto wiedzieć, jaki stosunek do rzeczywistości mają poszczególne partie. Wybrałem tylko umiarkowane komentarze. Sam również nie jestem zachwycony zachowaniem dwojga polskich eurodeputowanych. 

W Strasburgu rozpoczęła się pierwsza sesja plenarna Parlamentu Europejskiego. Podczas odgrywania Hymnu Unii Europejskiej „Ody do radości” 29 posłów z partii Brexit Nigela Farage’a odwróciło się plecami. Anna Zalewska i Witold Waszczykowski z PiS nawet nie podnieśli się z krzeseł.

Komentarze na forum:

Krych: Nie do pojęcia, w głowie się nie mieści. To tak jakby np. Grek, Hiszpan czy Węgier mieszkający w Polsce zlekceważył nasz hymn i nie wstał. Wstyd!!! Po co pojechali? Po kasę pojechali, po nagrodę za deformę edukacji i zrujnowanie polskiej polityki zagranicznej. Po stokroć wstyd!!!

ssss_ceptyk:

Huha! Hopsa! Każdą nową
Myśl witamy krzyżem pańskim?
Precz z geniuszem Europy
Farmazońskim i szatańskim!

My o jedno tylko szlemy
Modły k niebu z naszej chaty:
By nam buty mogły śmierdzieć,
Jak śmierdziały przed stu laty…

Kazimierz Przerwa-Tetmajer, „Patryota”, 1898 r.

303: Zalewska nie tylko zniszczyła polską oświatę, a teraz pokazuje razem z Waszczykowskim najgorsze oblicze ludzi bez kultury i wychowania.

s+: I ta kobieta była ministrem edukacji, młodzież patrzy i mam nadzieję odpowiednio oceni.

martha.wiese: Niektórzy twierdzą, że Polacy to naród honorowy. Nie widzę nic honorowego w regularnym pluciu na tego, od którego bierze się grube pieniądze. To gorsze niż prostytucja.

chemik49: Smutne, imperialni Wyspiarze i zaściankowa Polska, dobrani sprzymierzeńcy!

kiciah!: Taaak, Serce Europy…

maria,,:Skandal i chamstwo. Ciekawe co powiedzieliby przedstawiciele PIS, jakby obywatele innych państw, tak się zachowali w czasie hymnu polskiego.

UT80: Po co oni tam pojechali? A no tak. Kasa misiu, kasa.

_szymi: Putin i Trump otwierają szampana.

Kantalarski: Te euro im się po prostu należały!

Therom: To jest chamskie, głupie i przede wszystkim krótkowzroczne. Nie pozostało to z pewnością niezauważone i nie poprawi to pozycji Polski w jakiejkolwiek sprawie. A może o to chodzi by zdemolować do reszty stosunki z pozostałymi państwami szczególnie Unii? Bez względu na dobro kraju. Teraz widać wyraźnie ile jest warty slogan PiS-u: Polska sercem Europy. Gratulacje dla suwerena, że wybrał odpowiedzialnych, kulturalnych, miłujących Polskę i Europę polityków.

0Shares

Rzeczywistość w przededniu zmian. Opowiadanie psychodeliczne. Odc. 1.

Rozbuchany indywidualizm zaskoczył wszystkich. Nikt, z wyjątkiem proroków, rozpoznających znaki czasu z dużym wyprzedzeniem, nie spodziewał się takiego wysypu wybitnych jednostek. Nie potrzeba było zresztą wielu, wystarczyłaby jedna, dostatecznie duża i uduchowiona, wódz nad wodze, aby uszczęśliwić masę ludzi. Okazał się nim mąż opatrznościowy znany powszechnie pod imieniem Ptachu. Z twarzy i charakteru był podobny do orła, stąd ta nazwa. Jego pojawienie się było kwestią czasu, a ten pędził do przodu. 

*****

Do chwili objęcia władzy przez Ptachu obowiązywała przeciętność, rządziło bylejactwo, można by nawet powiedzieć pospólstwo, prostactwo, arogancja i gruboskórność. Były to czasy rządów Ottara Nepomucena, który wkrótce zbiegł do ciepłych krajów, aby pławić się w luksusie i szkodzić własnemu krajowi. 

Masę społeczną czasów Nepomucena urozmaicali ludzie bez znaczenia, delikatni jak podmuch letniej bryzy, powszechnie zwani delikatesami. Trzymając się na uboczu wielkich wydarzeń, nurzali się w czystym intelekcie, dyskutowali i przedstawiali projekty naprawy świata, myśląc o gwiazdach, niebieskich migdałach, filozofii, dobroci i porozumieniu. Umieli tylko organizować demonstracje.

Byli to ludzie wyobcowani, sieroty po wybitnych jednostkach przeszłości, kryjące się po bibliotekach, muzeach, filharmoniach i kawiarniach. Pojawiali się także w salonach i na bulwarach spacerowych, poruszając się po cichu, w skupieniu, z nazwiskami geniuszy, Leonardo da Vinci, William Szekspir, Platon, Arystoteles, Wolfgang Amadeusz Mozart i podobnymi na swoich inteligenckich ustach przypominających kolorem zwiędłą różę.

Nic dziwnego, że żyjąc w atmosferze zastoju i martwoty naród oczekiwał cudu. Obywatele wychodzili przed domy, patrzyli w niebo, bili się w piersi, przysięgając, że są uczciwi, pracowici i mobilni, co miało uzasadnić, że zasługują na pozytywną, radosną i wszechobejmującą zmianę. Męczyli się, wciąż pamiętając dawniejsze dobre czasy, kiedy krajem rządzili władcy zapewniający im stabilne zatrudnienie, cebulę w workach dostarczaną w miejscu pracy, oraz vouchery na wczasy, pralki i samochody, których sam widok pod oknem bloku już człowieka cieszył.

Taka była rzeczywistość w przededniu wielkich zmian, jakie miały odmienić kraj.

0Shares