Kilku wspaniałych i inne opowiadania

Dzisiaj słońce zaświeciło tak mocno, że w moim sercu rozśpiewały się skowronki, co mnie przekonało, że jednak mam serce. Dla równowagi skarciłem się, że od dwóch tygodni nie zamieściłem żadnego wpisu na blogu. Życie toczy się tak szybko, że mi wstyd, bo nie nadążam, tym bardziej, że w Polsce życie toczy się szybciej do tyłu niż do przodu, co jest fenomenem na wielką skalę.

Jesteśmy teraz popularni w Europie, na świecie też. Wszyscy o nas debatują, rozważają, przyglądają się. Ładnie maszerujemy, rzucamy petardy, wznosimy okrzyki, białasy do rządu, czarni do worka, czy coś w tym rodzaju, prezentujemy kukiełki z teatrzyku Ku Klux Klan i historyczne swastyczki. To wszystkich zadziwia, zachwyca i frapuje, bo nikt nie ma tak mocnego teatru ulicznego jak my.

– Polak potrafi – mówią ludzie za granicą cmokając z zachwytu. Może nie każdy Polak, ale rząd na pewno, bo tak zdolnego rządu od dawna już nie mieliśmy. Jest moim faworytem.

W Europarlamencie odbyła się ciekawa debata zakończona rezolucją na temat Polski. Z lokalnych mówców najbardziej podobali mi się Rysio Czarnecki i Rysio Legutko, kojarzący mi się z Kogutkiem, bardzo nastroszonym i czupurnym.

Posłuchałem posła Legutko. Był oburzony, tylko nie za bardzo zrozumiałem na kogo. Mówił o łajdactwie i zdradzie, i to bardzo przekonywująco. Zanotowałem jego wypowiedzi wyrywając je oczywiście z kontekstu, bo mówił dużo i tupał przy tym głosem do taktu, co mi się podobało. Cytuję: „Nie mogę dojść do siebie”, „to nie jest dialog, żadna debata”, „to jest pokaz siły”. Zrozumiałem, że to on pokazuje tę siłę i to mnie podbudowało, bo dawno nie pokazaliśmy w Unii, kto w niej rządzi. Potem pomyślałem, że brzuch go rozbolał, ponieważ natychmiast po wypróżnieniu się słownym wyszedł z sali, chyba do toalety, aby poprawić makijaż.

Przed wyjściem, na sam koniec powiedział (cytuję): „Tu nie chodzi o praworządność, o wartości, tu chodzi o władzę”. Mówiąc to popatrzył do góry, skąd spoglądał na niego jego ukochany zwierzchnik, który mu przytaknął. Zgodziłem się z nimi, mają absolutnie rację.

 

Szybka autostrada w kierunku Turcji

Mgła była tak gęsta, że zadusiła dwóch robotników. Wkrótce się okazało, że to nie robotnicy, tylko lekarze, nauczyciele, sędziowie i prokuratorzy, i nie dwóch, tylko dwa tysiące, i nie zadusiła mgła, tylko zwolnił rząd. Zwalniani usprawiedliwiali się jak mogli: rozumiemy bardzo dobrze, reforma musi iść naprzód, my jesteśmy słabiutcy jak pijane niemowlę, ci co przyjdą w nasze miejsce będą naprawdę dobrzy.

Sam fakt zwolnień bardzo dobrze robi narodowi, gdyż tworzy motywację, wszyscy stają się szczęśliwi i pracują jak wiatraki. Dobrze, że rząd reformuje służbę zdrowia, edukację, sądy i prokuraturę, bo były już nie do zniesienia. Oprócz samoobsługowych pułapek na myszy, nic tam nie działało, nawet proste w obsłudze drewniane schody ruchome.

Mamy silny rząd. Jakakolwiek ustawę uchwali, prezydent ją bez zwłoki akceptuje, (pod warunkiem, że ma prawo do współudziału), Trybunał Konstytucyjny od razu zaklepuje jako legalną i oddala ewentualne skargi. Jest to najprostsza droga, aby silny rząd stał się jeszcze silniejszy. I o to właśnie chodzi, gdyż coraz szybciej pędzimy do tyłu i zbliżamy się już do Turcji, gdzie wymienia się wszystko i wszystkich, od razu z imienia i z nazwiska, w dodatku prosto do więzienia, aby w kraju było więcej przestrzeni dla ludzi pracy.

W UE udało się pani premier załatwić sprawę wynagrodzeń pracowników delegowanych, „może nie wszystko, ale obroniliśmy się przed najgorszym”. Fantastycznie powiedziane: załatwiliśmy wiele, ale najważniejsze, że obroniliśmy się przed najgorszym. Rząd zna wszystkie przysłowia.

To, co teraz napiszę, to prawdziwa bomba. Forbes ogłosił, że premier Szydło jest dziesiatą najbardziej wpływową kobietą na świecie, dwa rzuty kajakiem za królową Elżbietą II (miejsce 8). Siła oddziaływania pani premier wzmocniła mnie na duchu. Poczułem się tak bardzo w sobie, że zamiast sześciu kaw wypiłem pięć. Cieszy mnie także to, że to zaszczytne miejsce zajmuje pani Premier (jest to sprawa tylko między nami Polakami) ex aequo z Jarosławem Kaczyńskim. Można by powiedzieć, że jest to niezwykle udana szyfrowana kombinacja otwartej decyzyjnie pani premier i ukrytego decyzyjnie Jarosława Kaczyńskiego.

Nie wiem, dlaczego tak dobry rząd ma być wymieniany. Chyba na jeszcze lepszy i to będzie fantastyczne, bo już jest doskonały. Świadczy o tym niezwykła wpływowość pani premier na świecie.

Obyśmy tylko zdrowi byli.