Hiszpania 1: Wycieczka Rainbow Tours 16-30 września 2017. Tossa de Mar.

To jest mój pierwszy wpis na blogu na ten temat. Zamierzam zrobić więcej takich wpisów. Tekst piszę w bibliotece w Malgrat de Mar na Costa Brava, na komputerze, gdzie nie ma nazw hiszpańskich ani angielskich, tylko katalońskie, które dla mnie okazały się równie trudne jak hieroglify. Dopiero dzisiaj, po powrocie z wycieczki, byłem w stanie doprowadzić tekst do ładu i opublikować.

27 września popłynęliśmy statkiem do Tossa de Mar na Costa Brava w Hiszpanii. Wspaniałe „dzikie” widoki, wysokie skaliste wybrzeże, urocze zatoczki, zieleń śródziemnomorska, stare mury z czasów rzymskich, wąskie uliczki, mnóstwo turystów. Zdjęcia załączę przy najbliższej okazji, jak tylko je przekopiuję do komputera, nieco uporządkuję i opiszę. Jest szansa, że znajdziesz na nich i siebie, jeśli byłeś na tej wycieczce.

W Tossa de Mar Sofia Loren kręciła niegdyś film, zakochała się w miasteczku i zamieszkała tu na stałe. W istocie mieszkała dziesięć lat. Jest tu jej pomnik. Trzeba ją dotknąć, aby się poszczęściło.

Uznałem, że szczęście też mi się przyda, nie tylko dotknąłem jej, ale objąłem serdecznie, jak to ja. Czułość jest moją słabością. Wzdrygnąłem się, tak była zimna. Myślałem, że Włoszka to będzie gorąca. A skądże! Przyjrzałem jej się bliżej, miała wąskie biodra. To też się nie zgadzało z moim wizerunkiem tej aktorki. Rzeźbiarz musiał mieć słaby wzrok. Podobno później założył salon okulistyczny, gdzie sprzedawał okulary i narzędzia wyostrzania wzroku, aby pomóc sobie i innym. Na zdjęciu młody człowiek z wycieczki ćwiczy asymetryczny, tzw. boczny dotyk prawą ręką prawej piersi kobiecej. Mówił, że podobno kobiety to lubią. Pomnikowa Sofia nie wyraziła żadnej opinii.

Na obiad udałem się do restauracji “Marinara”. Przewodnik zachwalał ją jako specjalizującą się w owocach morza. Mówił, że przepada za nimi. Sam zamówił sobie kurczaka. Nie zdziwiło mnie to. Nowoczesny kurczak, pasiony hormonami, jest niezwykle zdrowy. Jeśli ważysz 70 kg i jesz kurczaki, to za rok będziesz mieć 120 kg. Jest to gwarantowana ścieżka szybkiego wzrostu. Ludzie lubią rozwijać się. Przy posiłku śpiewał nam Julio Iglesias. Wzruszyłem się. Owoce morza były udane. Nie żałowałem, że nie wziąłem kurczaka. Nie sobie jeszcze pożyje.

W drodze powrotnej, w firmie o nazwie Bodega (tylko tyle zapamiętałem z napisu) mieszczącej się w solidnej, wielkiej szopie, uczestnicy kilku wycieczek testowali malutkimi plastikowymi kieliszkami wino prosto z beczek. Beczki były przemieszane: wina białe i czerwone, słodkie, półsłodkie i wytrawne, Malagi, Sherry (zwane także Jerez lub Xeres), Muscatel, co kto lubi i nie lubi. Potem były wędliny, szynki, kiełbasy, następnie słodycze, różne nugaty i ciasteczka. Rozochoceni winem i widokami hiszpańskich produktów spożywczych wszyscy cieszyliśmy się i kupowaliśmy jak szaleni. Zdarzył się przy tym tragiczny wypadek. Dwie kobiety zadeptały mężczyznę, uczestnika wycieczki. Tłumaczyły się, że go nie zauważyły, bo był mały, że wino było bardzo dobre, że gorączka zakupów, pośpiech. Mężczyzna potwierdził, że był drobnego wzrostu.

– To nie pierwszy raz mnie rozdeptano. – Wyjaśnił ze smutkiem w oczach. Oczy miał naturalnej wielkości.

Przyjechała policja i potwierdziła wszystkie fakty dziękując wszystkim za wspieranie zakupami Katalonii, która w najbliższą niedzielę drogą referendum chce się oderwać od Hiszpanii, i zapewniając, że oni też będą przyjeżdżać i kupować w Polsce, kiedy i nasz rząd zdecyduje się oderwać od Unii Europejskiej. Atmosfera zrobiła się bardzo miła, strony gratulowały sobie nawzajem postaw patriotycznych wyrażających się w gotowości do odmienności i odrywania się od rzeczywistości, która nie zawsze jest taka, jakiej sobie życzylibyśmy.

Rodacy, których poznałem w Hiszpanii, to ludzie przesympatyczni, spragnieni słońca, wypoczynku, historii i pamiątek z Hiszpanii. Najsympatyczniejsza była grupa osób z Kołobrzegu. Mało o nim słyszałem, a to piękne miasto. W herbie ma podobno jachty, podróże, dobry alkohol oraz zimne morze. Dlatego jego mieszkańcy jeżdżą do Hiszpanii, aby się ogrzać przed zimą, podobnie jak my wszyscy, ludzie tęskniący za ciepłem, radością i normalnością.

Pozdrawiam serdecznie. C.d. wkrótce.

Obfitość grzybów, ludzi, potencjału i przekleństw

Po obfitych deszczach, w lasach pojawiły się grzyby w ilościach przekraczających ludzkie wyobrażenie. Niektóre są podobno trujące, nawet te, które nigdy nie były. Podejrzewam Unię Europejską, konkretnie Francję i Niemcy, idące na udry z nami, krajem, który wstał z kolan. Zwróćcie uwagę, jak dzisiaj wyglądają w kolanach spodnie męskie i damskie, wyprasowane i eleganckie, nie to co dawniej, za rządów PO i PSL, pomięte od klęczenia.

Po deszczach także w kościele pojawiły się masy ludzi. Pierwsze rzędy ławek zajął rząd z prezesem i premierą na czele, drugie prezydent z gabinetem, trzecie ministrowie rządowi. Osobne stanowisko, blisko ołtarza, zajęło Minister Obrony Narodowej w uznaniu zasług zwolnienia z pracy dziewięćdziesięciu byle jakich generałów i stworzenia biura ds. cyberwojny. Będzie się tam opracowywać gry wojenne, które zastąpią helikoptery bojowe, tarczę antyrakietową i pociski Patriot.

Deszcze przyniosły też obfitość potencjału i prognoz. Wicepremier Morawiecki, a następnie sama premiera, prognozowali prześcignięcie Niemiec na polu rozwoju gospodarczego. Nadal jest to pole, ale mamy potencjał przekraczający ludzkie wyobrażenie. Premiera użyła tego określenia po obejrzeniu filmu z grzybobrania.

W ostatnich rzędach samotnie siedział Jerzy Owsiak, który przyszedł pomodlić się o niski wymiar kary. Sprawa jest w prokuraturze. Jest oskarżony o użycie sześciu brzydkich wyrazów.

– Będzie mnie sądzić prokurator, który zachował czystość językową, aby zachować neutralność ocen. – Wyjaśnił.

– Prokurator!? Chyba sędzia? – Dopytywali się dziennikarze.

– Nie, tak to było dawniej. – Odpowiedział, z trudem powstrzymując się od przekleństw, którymi zwykł rzucać publicznie. – Dzisiaj prokuratorzy prowadzą dochodzenia przeciwko sądom, na przykład za to, że sąd nie skazał na areszt biznesmenów zgodnie z wnioskiem prokuratury. To jak ja wypadam w tej sytuacji, drobny robaczek dobroczynności? – Zapytał. – Może gdybym użył tylko słowa „mać”, to by mnie nie wytypowano. Do prokuratury zgłosił mnie policjant; nie zrozumiał mnie, bo oni niestety nie przeklinają.

Wypowiedź Jerzego Owsiaka uznałem za przekonywującą. Chyba sam zgłoszę się do sądu, aby powtórzyć brzydkie słowa, które chodzą mi po głowie od czasu powstania z kolan. Będzie mnie to kosztować, ale zyskam sławę drugiego w kraju człowieka upominającego się o prawo ludzi do szczęścia w grzechu złorzeczenia zarówno na prostych jak i zgiętych kolanach.

 

Wielkie osiągnięcia Polski na arenie międzynarodowej

Polski rząd nieprzerwanie odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej. Krystyna Pawłowicz, ta od ciepłych posiłków w Sejmie, skutecznie skrytykowała Niemcy, że do dziś „respektują mapy swej Rzeszy z 1937 roku”. Po jej wypowiedzi, inna posłanka PiS, Joanna Lichocka, oburzona wypowiedziami prezydenta Francji Macrona ogłosiła bojkot serów francuskich.

– Proponowano mi je, zachęcano, przekonywano, ale odmówiłam. Nie będzie Macron pluć nam w twarz, ni dzieci nam germanić – powiedziała solidaryzując się z panią Krysią.

W dniach 29-31 sierpnia uczestniczyliśmy w Targach Erotycznych Asia Adult Expo 2017 w Hong Kongu. Jesteśmy w czołówce największych innowatorów. Niemcy wystawili Womanizer, bezdotykowy stymulator łechtaczki, USA – Svakom, w pełni ekologiczny stymulator seksualny na baterie, Chiny – zintegrowane lalki dla dorosłych (tak erotyczne, że aż włos się jeżył), sztuczne penisy najnowszej generacji oraz nakładkę masturbacyjną łączącą seks robota z rzeczywistością wirtualną. My pokazaliśmy wielki palec środkowy wzniesiony do góry oraz dwa mniejsze w kształcie litery V, supernowoczesne narzędzia integrujące seks z polityką zagraniczną.

Wszyscy byli zachwyceni naszą technologią. Chińczycy uznali ją za wyraz otwartości Polski na nowe trendy w światowej polityce. Wobec zagrożeń z Zachodu, w szczególności groźby napadu na Polskę ze strony Unii Europejskiej, nastąpiło zbliżenie stanowisk. Głos zabrał minister Waszczykowski stwierdzając w wywiadzie dla BBC, że chcemy „demokracji bezprzymiotnikowej”.

– „Też tak myślimy” – podkreślił minister spraw zagranicznych Chin, dodając: Tylko demokracja oparta na silnej bezpardonowej, władzy jest dobra. Demokracja bezprzymiotnikowa jest „be”. „Be” w naszym języku znaczy wszystko, co najgorsze.

Obydwa kraje opublikowały komunikat prasowy: „Łączy nas wspólnota zapatrywań oraz konieczność rzucenia na kolana niebezpiecznych dla pokoju potęg militarnych: Polska – Unii Europejskiej, Chiny – USA”, po czym ministrowie spraw zagranicznych wspólnie zwiedzili, w części muzycznej targów, wystawę męskich organów.

W nocy zbudziło mnie wycie. To wyło moje serce z dumy, że jestem Polakiem. Mamy wspaniały rząd i fantastyczne osiągnięcia polityczne i technologiczne. W sporcie też udałoby nam się wygrać z Danią (z Unii Europejskiej) w piłkę nożną, gdyby nie to, że nas nieuczciwie zaskoczyła. Taki jest Zachód wobec nas, wrogi i podstępny. Ale my umiemy odpowiedzieć.