Informacja o zmianie miejsca blogowania. Ważne!

Pragnę poinformować Wszystkich Czytelników, że zmieniam miejsce blogowania. Odkryłem w sobie ducha dziennikarstwa społecznego i udzielam się teraz na portalu www.wiadomosci24.pl pod tym samym imieniem „Michael Tequila”.

Poniżej przedstawiam link do ostatniego (dzisiejszego) artykułu.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/o_pragnieniu_zmiany_jako_sile_motorycznej_wyborow_prezydenckich_331303.html

Jeśli zechcecie Państwo mnie czytać i komentować, na co bardzo liczę, proszę zaglądać na www.wiadomosci24.pl wpisując w wyszukiwarce portalu (u góry po prawej stronie) „Michael Tequila”.

Pozdrawiam serdecznie,

Michael Tequila

 

PS. Zachęcam również do przeczytania mojej powieści, która przedstawia literacką, bardziej dramatyczną opcję wydarzeń zbliżonych do wyborów prezydenckich 2015. Powieść jest dostępna w księgarniach w wersji drukowanej i elektronicznej (ebooka).

Poniżej zamieszczam linki do dwóch najnowszych recenzji:

http://www.kolegaliterat.pl/michael-tequilla-sedzia-od-swietego-jerzego/

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/recenzja_sedziego_od_swietego_jerzego_michaela_tequili_329971.html

Komentarz na blogu i linki do recenzji

Przeczytałem z zainteresowaniem komentarz Czytelnika na moim ostatnim blogu z dnia 21 marca br. Podzielam opinię Czytelnika co do szczególnej odpowiedzialności polityków za podejmowanie ważnych decyzji. Zbyt często lub zbyt głęboko liczą się dla nich interesy własnych partii, raczej niż interesy społeczeństwa, które reprezentują oraz interesy szerszych społeczności (na przykład w kwestiach pokoju czy ochrony środowiska). Zgadzam się również co do czasowej aktualności powieści w odniesieniu do trwających właśnie wyborów prezydenckich i zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Bardzo dziękuję Czytelnikowi za życzliwą ocenę powieści.

Poniżej przedstawiam linki do innych recenzji; ten ostatni odnosi się do autorecenzji świeżo zamieszczonej przeze mnie na portalu „LubimyCzytać”.

 

Biznes i pisanie opinii o książkach

Zacząłem (przejściowo) traktować pisanie jak biznes: promuję i sprzedaję produkt. Proszę mi wierzyć, dzisiaj bez tego pisarz nie istnieje. Na rynku są tony książek, konkurencja jest zabójcza.

„Sędzia od Świętego Jerzego” jest w sprzedaży w księgarniach internetowych, z wyjątkiem – jak na razie – Empiku i Domu Książki. W nadchodzącym tygodniu ukaże się w księgarniach Matras (jest ich 200 w Polsce). Zaczynają też kupować biblioteki. Proszę zwrócić się do swojej biblioteki o zakup, nie jest to propozycja obraźliwa, wręcz przeciwnie, tym bardziej, że książka nie jest droga – ceny w księgarniach internetowych są od 15,15 zł do 23,00 zł. Proszę nie kupować wersji elektronicznej (ebooka); jest to zeszłoroczna uboższa wersja powieści. Wystąpiłem już do wydawcy (Virtualo Self-Publishing) o jej usunięcie.

Odczuwam brak opinii na temat mojej powieści, przed wszystkim na stronach księgarni, które ją sprzedają. Dlatego też wdzięczny będę nie tylko za przeczytanie powieści, ale także wystawienie opinii. Dobrym miejscem jest strona księgarni, idealnym portal www.LubimyCzytac.pl.

Dobrze mi zrobiło poświęcenie kilku godzin i przygotowanie sugestii, jak napisać opinię o książce, oraz przykładów, jak robią to inni. Większość przykładów to fragmentyopinii, które zostały określone przez czytelników jako „najbardziej wartościowe”.

Poniżej przedstawiam sugestie, jak pisać ocenę książki oraz dziewięć przykładów ocen. Nie ma potrzeby czytać ich do końca, chyba że ktoś ma na to chęć. Niektóre są naprawdę ciekawie napisane – dobra lektura także dla młodzieży. Pozdrawiam serdecznie.

IMG_3227-001Przerwa na kawę ale czyta się dobrze.

Jak napisać opinię o powieści:

  • Oceń tematykę. O czym jest powieść? Jaki to rodzaj: kryminalna, obyczajowa, romans, psychologiczna, thriller?
  • Ujęcie tematu, jego aktualność?
  • Ogólne wrażenie: Co jest szczególne, ciekawe, oryginalne, nowatorskie? Jak czyta się powieść?
  • Jakie ma mocne, słabe punkty? Co ci się podoba, a co nie i dlaczego?
  • Oceń fabułę/akcję: pasjonująca, wartka, wciąga, z pomysłem, nudna, schematyczna?
  • Oceń język: literacki, potoczny, piękny, wulgarny, nieporadny?
  • Oceń inne elementy: styl, temat, dialogi, początek i koniec powieści, wątki?
  • Oceń postacie bohaterów: interesujące, dobrze skonstruowane, oryginalne, nudne?
  • Jak widzisz powieść/autora w porównaniu z innymi powieściami/autorami?
  • Napisz, do kogo adresowana/kto mógłby być zainteresowany: młodzież, każdy, kobiety, ludzie starsi?
  • Podsumuj, jak oceniasz książkę? Bestseller/ świetna/udane nieudane dzieło?
  • Napisz, czy polecasz ją innym?

Przykłady opinii:

Opinia 1: Dobra na poziomie szkoły podstawowej. W pustyni i w puszczy to powieść dla młodzieży wydana przez Henryka Sienkiewicza. Opowiada o przygodach Stanisława Tarkowskiego i Nel Rawlison. Zarówno książka jak i film bardzo mi się podobały, to ciekawa i wciągająca historia młodych ludzi narażonych na wiele niebezpieczeństw w Afryce. Książka umożliwia nam poznanie obcych kultur i historii narodów, dzięki niej możemy nauczyć się czym jest prawdziwa przyjaźń, oddanie i poświęcenie. Uważam, że warto przeczytać tę powieść.

Opinia 2: W skrócie? Książka śliczna. Chociaż to słowo nie do końca oddaje to, co się czuje po jej przeczytaniu. Nie jest to książka o wojnie. Ale z wojną w tle. Nie jest to książka o romansach. Ale miłość zerka na czytelnika niemal z każdej strony. Więc o czym to książka? O tym, że trzeba być człowiekiem, bez względu na okoliczności. O tym, że trzeba kochać, bo jutro może być już za późno. Nie jest to powieść babska czy ckliwa. Myślę, że to powieść dla każdego, kto znajdzie chociaż odrobinę czasu by zagłębić się w świat Złodziejki: kraść z Nią jabłka, słuchać gry na akordeonie i przynosić radość ludziom…

Opinia 3: Powieść utrzymana jest w klimacie podobnym do „Cienia wiatru”, jednak więcej tu polityki i współczesnej historii. Reżim generała Franco kładzie się cieniem na losach jednego z głównych bohaterów, którego znamy dobrze z pierwszej części opowieści. Okazuje się jednak, że nie wiemy wielu rzeczy o przeszłości rodziców Daniela. Nie wie tego nawet sam młody księgarz.

W utworze jest sporo aluzji do wcześniejszych książek, co pozwala czytelnikowi na literacką zabawę, której trudno się oprzeć. Całość napisana jest pięknym językiem, a kwestie Fermina to literacki majstersztyk, łączący erudycję, inteligentny humor i rubaszność. Jest to powieść o wolności, przyjaźni, miłości i – oczywiście – o książkach i czytelniczej pasji.

Z bohaterami i ich światem żegnałam się z wielkim żalem, ale i z nadzieją, gdyż zakończenie jednoznacznie sugeruje, że będzie dalszy ciąg. Już czekam na kolejną powieść Zafona i mam nadzieję, że okaże się ona równie nastrojowa i piękna.

Opinia 4: „Złoto Bombaju” to powieść o mężczyźnie, uznawanego przez rodzinę i znajomych za nieudacznika. Akcja książki rozpoczyna się w Polsce w latach osiemdziesiątych. Eryk ma żonę i dwójkę dzieci. Ledwo wiążą koniec z końcem. Mężczyzna poddaje się losowi, bo uważa, że jego inicjatywa i tak by nic nie zmieniła, co nie zyskuje uznania w oczach innych. Pewnego dnia jego przyjaciel, Konrad, daje mu niezwykłą propozycję: razem wyjechać do Indii i przeżyć wielką przygodę, ale w zamian za przysługę. Jak się okazuje, przyjęcie propozycji nie jest do końca rozsądne, ani zgodne z prawem.

Książka jest dobra dla marzycieli. Autor świetnie opisał atmosferę bombajskich ulic, indyjskiej dżungli Goa i singapurskich ulic, przez co czujemy, jakbyśmy uczestniczyli w tej niesamowitej przygodzie, ale uwaga! Może brutalnie ściągnąć na ziemię!

Opinia 5: Czasami trafia się na książkę, podczas czytania której na myśl przychodzi cała masa zdań, wyrażeń, myśli, którymi można się posłużyć do opisania danej powieści, jednak po jej odłożeniu nie można sformułować nawet jednego, prostego zdania.

Jest to powieść, przez którą się płynie, głównie dzięki przyjemnemu językowi autora, którym się posługuje. Wpływ na to ma także prawdziwość tej historii, gdyż ja osobiście nie jestem w stanie zarzucić jej ani odrobiny nierealności – czy to w postawie bohaterów, czy może w toczących się wydarzeniach. Autor cechuje się wnikliwością przy analizowaniu podjętych przed siebie tematów, jednak robi to w taki sposób, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością i satysfakcją z udanej lektury.

Opinia 6: Na języku nadal czuję smak jej słów, w myślach cały czas mam historie i przygody bohaterów, którzy mnie wprost oczarowali. Klimat tej książki jest niesamowity, nie mogłam się od niej oderwać. Były momenty, gdy łzy nie chciały przestać płynąć, albo uśmiech sam pojawiał się na ustach. Historia Juliana była tak niesamowita i realna, że czułam się, jakbym ja sama ją przeżywała. Niebanalna, zaskakująca fabuła i piękne, idealnie moim zdaniem dopasowane do książki zakończenie. Urzekająca miłość Juliana i Penelope, która z góry została skazana na klęskę. Jestem pewna, że ta lektura pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo i z przyjemnością do niej kiedyś powrócę. Po raz pierwszy spotkałam się z książką, w której smutek tak dziwnie przeplata się z radością. Bardzo polecam!

Opinia 7: Książka ukazuje dylematy młodych ludzi, i nie tylko. Niki i Alex tworzą udany związek do czasu, aż ten się jej oświadcza. Niki zaczyna mieć dylemat. Czy aby Alex jest tym jedynym, czy 20 lat różnicy to nie za dużo? Każdy ma dylematy, każdy się zastanawia czy to ta jedyna osoba, z którą chcemy dzielić resztę naszego życia. Co mi się nie podobało to cytaty. Mało ludzi sypie cytatami jak z rękawa a tutaj co druga postać miała zawsze jakiś cytat na poczekaniu, przez to książka chwilami traciła na autentyczności.

Opinia 8: „Mistrz i Małgorzata” jest zupełnie inna od tych wszystkich książek, które teraz czytałam. Ma w sobie coś zupełnie innego, coś, czego nie potrafię nazwać. Najważniejsze dla mnie jest to, że wciąga w zupełnie inny sposób, niż pozostałe książki. Nie ma jakichś zaskakujących zwrotów akcji, nie zaskakuje, nie wbija w fotel. Ale mimo to wciąga niesamowicie. To trochę tak, jakby owinęła się dookoła mnie niewidzialnymi sznurkami i nie pozwalała ani na chwilę przerwać czytania.

Opinia 9: Powieść ma klimat i język. Dużo tu ironii, groteski, czarnego humoru, sprzeczności i hiperboli. Świat, mimo że rzeczywisty i jak najbardziej realny, pokazany jest w krzywym zwierciadle, w którym liryzm łączy się z dosadnością, a poetyckie porównania przeplatają się z wulgaryzmami. Długie, niemal barokowe, wielokrotnie złożone zdania stanowią odrębny smaczek. Fabuła momentami przypomina pijacki sen. I śmieszno, i straszno – chce się powiedzieć, śledząc perypetie narratora i jego znajomych z odwyku. Sam bohater jest człowiekiem światłym, elokwentnym, wszechstronnym i błyskotliwym. Oprócz studium alkoholizmu mamy tu obraz współczesnej Warszawy i różnych środowisk zawodowych oraz społecznych. Całość czyta się szybko, raz z uśmiechem, raz z niemal filozoficzną zadumą.

 

Z życia aktywnego pisarza

Ten blog pisze się sam, od serca, które odkryłem w sobie dwa lata temu razem z prawdziwym charakterem błądzącym od lat po rozdrożach mego ciała. To i tak lepiej niż Edward Gierek, o którym społeczeństwo dowiedziało się, że ma serce, dopiero kiedy trafił do kliniki kardiologicznej. Piszę te słowa z perspektywy dojrzałości sercowo-charakterologicznej.

Życie pisarza jest samotnicze. Potwierdziła to na niedawnym spotkaniu w Gdańsku pani Katarzyna Bonda, niezwykle popularna autorka kryminałów w Polsce. Wspomniała ona, że kiedy jest w domu, to pisze w każdej sytuacji, w piżamie, w szlafroku, stroju wyjściowym, w pantoflach lub boso. Z niedostatku kobiecości, nie mam tylu możliwości ubioru, ale potwierdzam zdolność pisania w każdej sytuacji z wyjątkiem snu, który nie nastraja twórczo.

W dojrzałym wieku małe sprawy nabierają wymiarów dużych spraw, a duże – wielkich. Jest to życie w powiększeniu. Są ludzie, którzy powiększają swoje życie w kierunku pozytywnym, widząc je w dobrej lub co najmniej znośnej perspektywie, są też tacy, który powiększają je,  że tak powiem do tylu, negatywnie myśląc i mówiąc o sobie i otoczeniu. Osobiście wolę pozytywa; negatywnie mówię tylko wtedy, kiedy wyrażam się o politykach.

W dojrzałym wieku nie wszystko jest usłane różami, zwłaszcza na początku marca, kiedy jest trudniej o kolce. I bez kolców człowiek również się potyka. Mnie potknięć dostarcza pamięć i to nader chętnie, może dlatego, że pamięć starzeje się szybciej niż ciało.

O godzinie piątej rano Wena szturchnęła mnie w prawy bok (spałem wtedy na lewym), więc wstałem i napisałem zgrabny jednostronicowy fragment nowej powieści, jeszcze lepszej niż dwie dotychczasowe, co jest prawie niemożliwe.

Wspomniany fragment jest przełomowy, ponieważ dostarczył mi brakującego łącznika między wątkiem głównym a wątkiem bocznym powieści. Dzisiaj będę musiał jeszcze poświęcić dodatkowe piętnaście minut na korektę tekstu. Kiedy jestem „natchniony” piszę szybciej nie zważając na błędy. Ważna jest wtedy treść, a nie poprawność stylistyczna czy gramatyczna.

Życie liczę odcinkami piętnastominutowymi; nauczył mnie tego pewien prawnik w Adelajdzie na przystanku autobusowym. Tak, tak, proszę nie przecierać oczu, prawnicy w Australii biorą tyle pieniędzy za swoje usługi, że klienci chcą wiedzieć, ile i na co prawnik poświęcił czasu, kiedy wystawia rachunek na setki dolarów.

Kilka minut po godzinie ósmej zainaugurowałem wiosenny sezon biegów po zdrowie. Był to powód do dumy, jako że ciało z zasady stawia mi opór, woląc jeść i spać niż biegać. Tylko ze spaniem jestem podobny (i to częściowo) do kota.

Jeszcze przed południem zacząłem świętować Dzień Kobiet. Zainicjowałem go życzeniem, aby podano ciasto upieczone wczoraj, skoro ja funduję kwiaty i alkohol. Życzenie zostało przyjęte z życzliwością; kobiety wyraźnie zmieniają się w ten dzień.

2015 03 08 Dzień kobiet 12015 03 08 Dzień kobiet 2

Korzystam z okazji, aby złożyć wszystkim Czytelniczkom serdecznie życzenia wszelkiej pomyślności, radości, sukcesów, bogactwa, zdrowia i miłości, której nigdy za dużo, chyba, że ktoś ma kilka zwierząt domowych. Jeszcze bogatsze życzenia serce nakazuje mi złożyć tym Czytelniczkom, a przy okazji i Czytelnikom, którzy z różnych względów – mądrości, ciekawości, litości, zdolności przeżywania piękna, nonszalancji, hobby czy czystego impulsu – nabędą powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”, przyśpieszając tym szlachetnym czynem opóźnioną nieco karierę Michaela Tequili, autora, którego – zgodnie z dobrym zwyczajem dworu brytyjskiego – nie powinien ani ganić, ani chwalić. Tym razem zrezygnuję jednak z królewskich manier i pójdę w ślady Balzaka, pisarza o zdecydowanych poglądach w sprawach autopromocji.

Zobacz, jak pisze powieści ten, który pisze blogi!

Z powagą o autopromocji powieści i autora

Na początku marca ukaże się (w końcu) na rynku moja powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”. Cały czas myślę o tym, jak będzie się sprzedawać.

Sukcesu pisarskiego nie mierzy się napisaniem (nawet bardzo dobrej) powieści, ale wprowadzeniem jej na rynek, upowszechnieniem w świadomości czytelników, pozytywnymi recenzjami i reakcjami, a w końcu wynikami sprzedaży.

Wczoraj oglądałem w nocy z żoną ceremonię przyznawania Oskarów filmowych. W dyskusji padły znamienne słowa: W okresie przed głosowaniem wszyscy zapominają, że film jest dziełem artystycznym i koncentrują się na nim jak na towarze (który wymaga promocji, aby dobrze się sprzedał). To mnie tylko umocniło w przeświadczeniu, że w najbliższych miesiącach muszę zakasać rękawy i aktywnie włączyć się w promocję własnej książki.

O potrzebie aktywnego udziału autora w promocji książki pisałem na blogu „O autopromocji. Pasja zwierzęca” z dnia 10 lutego 2015. Blog napisałem pod wpływem objawienia, jego doznałem w księgarni tysiąca książek.

Autopromocja pisarzy i poetów nie jest nowym wynalazkiem.

„Dla artystów, największym problemem do rozwiązania jest, jak dać się zauważyć” – Napisał Balzac w „Straconych złudzeniach”, powieści o życiu literackim w Paryżu na początku XIX wieku. Stendhal w swojej powieści bibliograficznej „Pamiętnik egotysty” pisał: ” Wielki sukces nie jest możliwy bez pewnego bezwstydu, a nawet otwartego szarlatanizmu”.

Autor tych obserwacji (Tony Perrottet) pisze, że te słowa powinny znaleźć się na herbie zrzeszenia autorów”. Przytaczam kilka jego dalszych wypowiedzi.

„Hemingway ustanowił nowoczesny złoty standard budowy własnej marki, przedstawiając swój wizerunek uzupełniony zdjęciami z wypraw safari, na ryby czy w miejsca, gdzie trwa wojna. Reklamował się również pozując do reklam piwa. W 1951 roku reklamował piwo „Ballantine Ale” na dwustronicowej wkładce magazynu „Life”, na której uwidoczniono jego zdjęcie w apartamencie w Hawanie”

Tyle na dzisiaj o wielkich pisarzach. Ich lista i opis działań autopromocyjnych jest przebogata. Przyjąłem je do wiadomości jako natchnienie dla własnych działań.

Dzisiaj potwierdziłem spotkanie autorskie w fili biblioteki wojewódzkiej mieszczącej się w dużym centrum handlowym w Gdańsku. Staram się równocześnie o zgodę na rozdanie tam ulotek reklamujących spotkanie autorskie na godzinę przed jego rozpoczęciem. Rzecz niby mała, lecz wymagająca zachodu i zawierająca w sobie wiele szczegółów.

C.d.n.

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego. Nr ISBN 978-83-7942-566-2. Format: książka drukowana. Wydawca Novae Res, Gdynia. Planowany termin wydania: początek marca 2015. Gatunek literacki: powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna.Sędzia od Świętego Jerzego  — Michael  Tequila

O autopromocji powieści i autora. Pasja zwierzęca.

Z pasją i zaangażowaniem rzuciłem się w wir promocji mojej powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” . Pasję mogę nazwać zwierzęcą, zaangażowanie ma charakter ludzki z uwagi na narzędzia. Jest godzina 5.08 rano, a ja siedzę przy komputerze i piszę ten blog. Los powieści od dnia ukazania się na rynku w końcu lutego br. już teraz spędza mi sen z oczu.

2015 02 10 Pisarz grafika

Najpierw ogólnie o promocji książki i autora. Podstawową promocję prowadzi wydawnictwo, drugi nurt realizuje autor. Uznałem, że jest to nie tylko moim obowiązkiem, ale wręcz koniecznością (o czym później i więcej) i postawiłem tę sprawę na piedestale priorytetów działań w najbliższych miesiącach.

Źródła motywacji autora są liczniejsze niż dopływy świętej rzeki Ganges, nad którą chciałby dać się spalić każdy wyznawca hinduizmu. Palić się nie zamierzam, ponieważ nie będę mieć czasu na rozrywkę. Oto powody:

Sukces sprzedaży „Sędziego” w formie drukowanej zachęci Wydawcę do aktywniejszego zaangażowania w dalsze działania: wydanie powieści w wersji elektronicznej (ebook) oraz wydanie zbioru opowiadań, który od ponad pół roku czeka na decyzję „tak”. Opowiadania sprzedają się gorzej niż powieści. Jeśli „Sędzia” będzie sprzedawać się dobrze, to zwiększy to szansę wydania tomu opowiadań. Co więcej, mam już zaawansowaną kolejną powieść, o innym charakterze, równie albo jeszcze bardziej atrakcyjną, którą chciałbym jak najszybciej opublikować.

Moja aktywność promocyjna płynie także z przekonania, że „Sędzia od Świętego Jerzego” jest dobrą powieścią (niezależnie od tego, że to ja jestem jej autorem, pierwszym miłośnikiem i adoratorem, szaloną kombinacją ojca, matki dwóch dziadków i dwóch babć udanego nad wyraz dziecka, którego z miłości nazwałbym rozkosznym bobasem, gdyby nie jego psychologiczno-obyczajowo-kryminalna natura).

O jakości powieści wnioskuję po fakcie, że propozycję publikacji wysłałem – niejako sondażowo, od czegoś trzeba zacząć – tylko do dwóch wydawnictw. Jedno z nich (aktualny wydawca) od razu zaakceptował moją propozycję. Drugie wydawnictwo odpowiedziało mi, że „Powieść podoba się nam, lecz ma za małą objętość’ (nota bene, pod wpływem tej sugestii powiększyłem objętość utworu; powieść, która ukaże się w sprzedaży w końcu tego miesiąca jest obszerniejsza niż ta pierwotna przesłana do oceny wydawców). Okazało śię, że sama jakość nie wystarczy, powieść musi być dostatecznie duża objętościowo.

Podsumowując, wydawcy otrzymują takie ilości manuskryptów do publikacji, że są w stanie zaakceptować – jak to czytam – nie więcej niż pięć procent wszystkich nadsyłanych propozycji. „Sędzia od Świętego Jerzego ” znalazł się już przy pierwszym podejściu w wyróżnionych pięciu procentach. To musi coś znaczyć.

 

Lubimy pisać

Wprowadzam nową kategorię zapisów na blogu: „Lubimy pisać”. Być może nie muszę usprawiedliwiać się z tego, uczynię to jednak z poczucia przyzwoitości, która motywuje mnie do niezamierzonych czynów.

Przebudziłem się o godzinie czwartej nad ranem, chyba tylko po to, aby dotarło do mnie, że powinienem pisać o pisaniu, ponieważ dzisiaj – jak mówią – jest więcej osób piszących niż czytających książki. Zrozumiałem to dopiero wtedy, kiedy odwiedziłem zasobną księgarnię Empiku w Centrum Handlowym Galeria Bałtycka w Gdańsku. Stanąłem w drzwiach i zaparłem się nogami o podłogę a rękami o framugę, aby nie paść z wrażenia.

Przede mną – jak okiem sięgnąć – stały i leżały książki, całe ich stosy, różnokolorowe, duże i małe, znanych i nieznanych autorów. W tym baśniowym krajobrazie zauważyłem zaledwie dwóch klientów błądzących między półkami i stołami pełnymi książek. Zderzenie potężnej podaży, reprezentowanej przez autorów i ich książki, z popytem reprezentowanym przez klientów i ich kiesy, było tak silne, że powaliło mnie na podłogę i wywalało szok silniejszy niż przemówienia Mastalerka z PiS-u, źródła mojej niewyczerpanej nadziei na lepsze jutro.

2015 02 01 Księgarnia matras-1374166612

Na kolanach zacząłem gorączkowo zadawać pytania.

– Boże, jak ja się przebiję do świadomości i kieszeni czytelników z moją twórczością w tym oceanie książek, gdzie czytelnicy pojawiają się tylko wtedy, kiedy jest ładna pogoda i zamiast wora pieniędzy przynoszą ze sobą portmonetkę lub chudziutką kartę bankową.

Spod powały, co mnie akurat nie zaskoczyło, usłyszałem potężny głos: Synu, pisać to każdy potrafi, sztuką jest wypromować siebie i książkę. Zapamiętaj to: Napisanie książki jest łatwe, trudniejsze jest zachęcenie klienta do jej kupna. W dobie komputerów sukces literacki mierzy się ilością sprzedanych egzemplarzy książki. A tobie zależy przecież na sławie?

Nie śmiałem wdawać się w targi z Autorytetem, że napisanie dobrej powieści niekoniecznie jest takie łatwe, tym bardziej, że przypomniałem sobie, że w tym miesiącu, w księgarniach ukaże się moja powieść i znajdzie się w tłumie tysięcy innych publikacji.

– Panie, spraw, aby moja powieść dobrze się sprzedawała! – Zacząłem się modlić szczerze i serdecznie, jak potrafi każdy mężczyzna zabiegający o łaskę radości.

Obraziłem tym pana Boga, czemu bez wahania dał wyraz słowami, które mną wstrząsnęły: Synu, nie bądź jak ten bezrobotny, który modli się do Urzędu Pracy, aby mu znalazł zatrudnienie, ale sam zwróć się na kolanach do swoich czytelników, aby kupili twego ‘Sędziego od Świętego Jerzego”, dzieło niewątpliwe godne uwagi choćby z uwagi na tytuł.

Krytyka, pouczenie i pochwala od strony powały dobrze mi zrobiły.

Drodzy czytelnicy! Proszę o zapamiętanie autora: Michael Tequila, tytułu: „Sędzia od Świętego Jerzego”, gatunku literackiego: powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna oraz daty wydania: koniec lutego 2015.

Dalsze informacje o powieści, możliwości jej zakupu, spotkaniach autorskich itp. będę publikować na przyszłych blogach i na moim Facebooku.